Dzień, w którym nie czuję żadnej winy słuchacza jest dniem, w którym
na warsztat biorę Call-Me-Maybe-girl. Może Carly Rae Jepsen nie jest już taka
najmłodsza, nawet w 2011 roku okres nastoletni miała już daleko za sobą, ale od
wydania jej największego hitu ciągnie się za nią niechlubna plakietka jednego
niedojrzałego skoku w muzycznej karierze. Czuję się współwinowajcą. Po wnikliwej analizie refrenu oszacowałem nie
tylko, że Carly nie ma mi nic do zaoferowania, ale że to kolejny rynkowy one
hit wonder. Myślicie, że sprawdziłem płytę „Kiss”? Znowu musiałem sobie przypomnieć ten tytuł,
po pięciu latach nawet się do niej nie zbliżyłem, bo jej autorka wywoływała we
mnie skojarzenia taniej muzyki, która sprawdzi się tylko na Disney Channel. Tak
łatwo jest mi zaszufladkować artystę i automatycznie odrzucać jego kolejne
propozycje, ale nie jest to tekst o moim wadliwym guście. No to dlaczego dwa
lata temu sięgnąłem po E·MO·TION? Nie pamiętam, naprawdę.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 2015. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 2015. Pokaż wszystkie posty
sobota, 23 grudnia 2017
sobota, 13 maja 2017
Recenzja: Sun Kil Moon - Universal Themes
Wraz z wydaniem „Benji” Mark Kozelek zapoczątkował co najmniej jeden
trend zauważalny w swojej twórczości. Pierwszy z nich to styl okładek albumów,
który powędrował w stronę otwartych krajobrazów i codziennych scen bez udziału
ludzi (oprócz pierwszego wspólnego krążka z Jesu). Drugi trend zawarty jest w
warstwie lirycznej, która już na płycie z 2014 roku wydawała się bardziej
przyziemna w porównaniu z dokonaniami Marka na początku kariery. Na Universal
Themes muzyk urodzony w Ohio idzie o krok dalej: jego wersy coraz częściej
przypominają prozę życia niż standardowe teksty piosenek.
czwartek, 25 lutego 2016
Recenzja: Kendrick Lamar - To Pimp a Butterfly
Every nigger is a star...
Marzec 2015 roku - co robiliście, kiedy Kendrick Lamar wydawał swój
trzeci studyjny album? Jak już kilka razy wspominałem, mam dobrą pamięć do
moich pierwszych odsłuchów, ale w tym przypadku moje wspomnienia są wyjątkowo
szczegółowe. Nie zrobiłem tego podczas nocnej przejażdżki, podziwiania pięknego
krajobrazu, przebiegnięcia „życiówki” na dystansie 15 km albo dokonywania
jakiejś niebywałej rzeczy. Po raz pierwszy posłuchałem najnowszego materiału od
K Dota układając drewno na podwórku... i nawet nieźle się złożyło. W końcu
treść To Pimp a Butterfly również ma w sobie coś z układania.
poniedziałek, 8 lutego 2016
Recenzja: Lupe Fiasco - Tetsuo & Youth
Lupe Fiasco to artysta, do którego
podchodzę z niemałym sentymentem. Nie chcę nikogo przekonywać, że
początek kariery Lupe’a zgrał się z moim początkiem poznawania muzyki
hip hopowej, ale na pewno był to okres, kiedy Lupe Fiasco's Food & Liquor
był promowany na każdym kroku. Miałem szczęście obserwować energiczne
wejście rapera z Chicago na mainstreamową scenę, kiedy zachwytom nie
było końca. Fala wznosząca, na której znajdował się Lupe, trwała przez
dwie pierwsze płyty, do których powracam w miarę często. Druga dekada
XXI wieku nie była dla rapera zbyt szczęśliwa - jego kłopoty z Atlantic
Records zniechęciły mnie na tyle, że do dziś nie przesłuchałem Lasers
- po prostu się boję. Pokonałem swoje uprzedzenia w przypadku kolejnego
krążka, sequela dla Food & Liquor, w końcu pod dumnym podtytułem
„The Great American Rap Album” miał kryć się powrót do korzeni.
Niestety, mój entuzjazm szybko został stłumiony. Pojawiło się pytanie:
czy Lupe wróci jeszcze kiedyś do formy? Około 11 miesięcy temu
internetowe zachwyty powróciły, wszystko dzięki tajemniczemu tytułowi -
Tetsuo & Youth.
niedziela, 21 czerwca 2015
Recenzja: Viet Cong - Viet Cong
Pod koniec zeszłego roku dane mi było się zapoznać z twórczością zespołu Women. Album Kanadyjczyków wydany z 2010 roku, Public Strain,
wywarł na mnie ogromne wrażenie. Z wielkim smutkiem przyjąłem
informację, że grupa została rozwiązana po śmierci jednego z członków,
Chrisa Reinera, w 2012 roku. Na całe szczęście moje rozczarowanie nie
trwało zbyt długo - muzycy z Women
postanowili stworzyć nowy projekt, aby dalej dzielić się ze światem
swoim talentem. Tak narodził się Viet Cong - post-punkowa formacja,
która postanowiła zaatakować rynek na samym początku 2015 roku.
piątek, 10 kwietnia 2015
Recenzja: Shadow Archetype - Our Fault
Czasami poznawanie nieznanego wcześniej gatunku muzycznego potrafi być
udręką. Może się to wiązać z pozbywaniem się utartych schematów oraz
konfrontacją naszych wyobrażeń z tym, co dana muzyka ma do zaoferowania.
Chyba każdy, kto próbował swoich sił w poznawaniu różnych nurtów w
muzyce miał taki moment, kiedy powiedział do siebie: "nie jestem w
stanie tego pojąć - czym ci wszyscy ludzie się zachwycają". Czasami
jednak człowiek otwiera te drzwi, wchodzi do nieznanego pomieszczenia
i... nagle chce pozostać tam trochę dłużej, poznać więcej. Nie jestem
żadnym znawcą progresywnego metalu. Wręcz przeciwnie, jestem laikiem.
Moje braki w znajomości tego gatunku są ogromne - być może dlatego, że
przez wiele lat nie miałem do czynienia z kimś, kto mógłby mnie do niego
wprowadzić. W końcu zdarzył się ten moment, otworzyłem kolejne drzwi i
wszedłem do pokoju. Co w nim zastałem? Ciemność, mnóstwo ciemności...
oraz Shadow Archetype.
Subskrybuj:
Posty (Atom)





