Przez pewien czas wszystkie informacje o powrocie Slowdive nie
traktowałem za poważnie. Wydawać by się mogło, że reunion jednego z lubianych
przeze mnie zespołów powinien wywołać natychmiastową radość, ale wieści szybko
rozmyły się wśród innych, pozostawiając podstawowy komunikat: że coś kiedyś
może nastąpić. Może, ale nie musi. Fakty dotarły do mnie dopiero w styczniu
tego roku, i to w jakim stylu. Grupa z Reading uderzyła mnie pierwszymi
dźwiękami singla „Star Roving” i wbiła do głowy, że chciałbym usłyszeć, co
zdołała stworzyć po 22 latach od zawieszenia działalności.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą shoegaze. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą shoegaze. Pokaż wszystkie posty
piątek, 5 maja 2017
niedziela, 13 września 2015
Recenzja: The Smashing Pumpkins - Siamese Dream
W trakcie jednej rozmowy z moim ojcem
poruszyliśmy temat muzyki, która nie potrafi się nam w ogóle znudzić,
choćbyśmy słuchali jej po tysiąc razy. Jeśli chodzi o mnie, z niektórymi
klasykami mam tak, że pomimo wielkiego szacunku i sympatii, czasem
muszę sobie zrobić od nich przerwę (nawet na kilka miesięcy), aby potem
wrócić i znów czerpać z nich pełną radość. Wracając do konwersacji, to
dla mnie żadne zaskoczenie, że mój ojciec powiedział o utworach Dire Straits.
Dobrze go rozumiem, choć może nie łączy mnie aż tak mocna więź z
twórczością Marka Knopflera. Zacząłem myśleć o swoim przykładzie i
postanowiłem postawić poprzeczkę wyżej. Czy jest taka płyta, która
niczym stara anegdota zawsze sprawia mi tę samą radość? Czasem wracam do
płyt dla 2-3 utworów, po czym słucham czegoś innego. Czy istnieje taki
krążek, który załaduję i nigdy nie będę miał ochoty go przełączyć,
ponieważ chęć posłuchania go do końca jest silniejsza? Tak - oto Siamese
Dream.
wtorek, 4 sierpnia 2015
Recenzja: My Bloody Valentine - Loveless
Niekomfortowa sytuacja, w której nikt nie
chciałby się nigdy znaleźć: wchodzę do pokoju pełnego ludzi. Początkowo
wszystko wydaje się normalne, lecz tuż po chwili zaczynam dostrzegać
więcej. Wszyscy są czymś zaabsorbowani, rozmawiają trochę odmienny,
niezrozumiały sposób. Nie jestem pewien, czy znam ten język i nie mam
pojęcia, co mają oznaczać ich gesty. W głowie pojawia się tak mnóstwo
pytań, szukam odpowiedzi, zaczynam pytać kogokolwiek. Brak nici
porozumienia. Muszę się poddać i zaakceptować napotkaną sytuację.
Właśnie tak czuję się za każdym razem, kiedy słyszę o Loveless.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


