To uczucie, kiedy myślisz sobie, że gdzieś
na świecie istnieje znakomity zespół trafiający prosto w twoje gusta,
ale nie masz pojęcia, jak się nazywa, gdzie go można znaleźć oraz
prawdopodobnie nigdy go nie odkryjesz... to uczucie wcale nie musi
oznaczać, że masz zbyt dużo wolnego czasu na bezproduktywne myślenie -
możesz po prostu być aktywnym użytkownikiem tego portalu. Podobno czego
oczy nie widzą, tego sercu nie żal, ale co w takim razie z uszami?
Czasem szukamy jakichś konkretnych brzmień, które trudno umiejscowić w
konkretny ramach gatunkowych. Na forach internetowych można trafić na
wątek, gdzie ktoś pyta o zespół grający „trochę jak X, ale z elementami
Y”, otrzymuje z pięć odpowiedzi, po czym dziękuje wszystkim, ale w
głowie wie, że to jednak nie to - kolejna smutna sytuacja. Moja historia
z zespołem Jons wcale do takich nie należy. Co tu dużo pisać, prosto z
prywatnych wykopalisk - Serfs of Today!
