Z pełnym przekonaniem mogę wskazać Damona Albarna jako artystę, który
zaszczepił we mnie nawyk słuchania muzyki w formie albumów. Choć nie należę do
wielbicieli jakiejkolwiek płyty z katalogu Blur, zachwyciłem się jego talentem
w tej drugiej grupie. Mam wrażenie, że w założeniu marka Gorillaz wcale nie
miała aż tak się rozrosnąć. Ale stało się. Zespół oparty na komiksowej
wyobraźni przekonał mnie zwłaszcza krążkiem Demon Days. Ta wielogatunkowa bomba
przekonała mnie do jednej prostej reguły: jeśli Gorillaz wydaje album, od razu
się na niego piszę. Humanz, pierwszy longplay od siedmiu lat – czekałem, jak
mogło być inaczej? Umierałem z ciekawości, w jakim kierunku pójdzie projekt,
którego teoretycznie ograniczała jedynie wyobraźnia twórcy. Jak prezentują się
Gorillaz w 2017 roku? Ludzko, nawet bardzo.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gorillaz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gorillaz. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 6 sierpnia 2017
wtorek, 10 lutego 2015
Recenzja: Gorillaz - Demon Days
Od tego wszystko się zaczęło. Aż trudno uwierzyć, że w momencie, w
którym piszę te słowa, Demon Days ma już prawie 10 lat. Każdy odsłuch
tego albumu sprawia, że robię się bardziej sentymentalny. To płyta,
która wywróciła do góry nogami moje spojrzenie na muzykę. Przed Demon
Days słuchałem tylko tego, co leciało w radiu, co było popularne.
Pewnego dnia, z dużą pomocą mojego ojca, dorwałem się do Gorillaz. Był
to pierwszy album odsłuchany przeze mnie w całości, dlatego czuję się
poniekąd zobligowany, aby była to również moja pierwsza recenzja.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

