banner 03

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 2017. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 2017. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 9 listopada 2017

Recenzja: Tyler, the Creator - ̶S̶c̶u̶m̶ ̶F̶u̶c̶k̶ Flower Boy








Przez tyle lat skutecznie udawało mi się ignorować twórczość Tylera. No dobrze, może „ignorować” to za dużo napisane. Kolektyw Odd Future rósł w siłę, jego lider wydawał płyty, ta sama grupa nieoficjalnie się rozeszła, Tyler robił wciąż swoje, a mnie wcale to wszystko nie interesowało. Nie podobała mi się aura, jaką się otaczali; silenie się na kontrowersje czy manifestacja szeroko pojętej niedojrzałości. To wszystko skutecznie mnie odstraszało, mimo że znałem popularne single, od których nie można było uciec. Do dziś postrzegam OF jako modę, która w końcu musiała przeminąć, a jego członkowie stanęli przed wyborem: albo ruszą jakoś ze swoją karierą, albo pozostaną hip hopowymi memami. Niektórzy ruszyli już jakiś czas temu: Frank Ocean, Earl Sweatshirt, The Internet… ale co robi teraz Tyler, the Creator? Czy w 2017 nadal rozrabia, czy zaczyna rozumieć, że ten sam żart nie będzie śmieszył w nieskończoność?

niedziela, 6 sierpnia 2017

Recenzja: Gorillaz - Humanz










Z pełnym przekonaniem mogę wskazać Damona Albarna jako artystę, który zaszczepił we mnie nawyk słuchania muzyki w formie albumów. Choć nie należę do wielbicieli jakiejkolwiek płyty z katalogu Blur, zachwyciłem się jego talentem w tej drugiej grupie. Mam wrażenie, że w założeniu marka Gorillaz wcale nie miała aż tak się rozrosnąć. Ale stało się. Zespół oparty na komiksowej wyobraźni przekonał mnie zwłaszcza krążkiem Demon Days. Ta wielogatunkowa bomba przekonała mnie do jednej prostej reguły: jeśli Gorillaz wydaje album, od razu się na niego piszę. Humanz, pierwszy longplay od siedmiu lat – czekałem, jak mogło być inaczej? Umierałem z ciekawości, w jakim kierunku pójdzie projekt, którego teoretycznie ograniczała jedynie wyobraźnia twórcy. Jak prezentują się Gorillaz w 2017 roku? Ludzko, nawet bardzo.

niedziela, 2 lipca 2017

Recenzja: King Gizzard and the Lizard Wizard - Murder of the Universe









Pięć albumów taki plan na 2017 rok wyjawili muzycy King Gizzard and the Lizard Wizard, co zabrzmiało równie poważnie jak nazwa ich grupy. Ilu już było takich, którzy obiecywali dwa krążki od stycznia do grudnia a okazywało się, że nic z tego? Często nie ufam nawet zapowiedziom pojedynczych albumów, więc jak mam uwierzyć w całą piątkę? Dla mnie King Gizz wyrobili normę już w lutym, wydając Flying Microtonal Banana, gdzie poeksperymentowali z jeszcze niewykorzystanymi przez nich dźwiękami. Mamy półmetek tego roku i dostajemy od australijskiej ekipy Murder of the Universe, drugi krążek z pięciu. A może właśnie dobili do czterech? Najnowsze nagranie przedstawiają w taki sposób, że już nie wiem, w co mam wierzyć.

piątek, 5 maja 2017

Recenzja: Slowdive - Slowdive (2017)










Przez pewien czas wszystkie informacje o powrocie Slowdive nie traktowałem za poważnie. Wydawać by się mogło, że reunion jednego z lubianych przeze mnie zespołów powinien wywołać natychmiastową radość, ale wieści szybko rozmyły się wśród innych, pozostawiając podstawowy komunikat: że coś kiedyś może nastąpić. Może, ale nie musi. Fakty dotarły do mnie dopiero w styczniu tego roku, i to w jakim stylu. Grupa z Reading uderzyła mnie pierwszymi dźwiękami singla „Star Roving” i wbiła do głowy, że chciałbym usłyszeć, co zdołała stworzyć po 22 latach od zawieszenia działalności.