Moja fascynacja neo-soulem prawdopodobnie
wzięła się z tego, że praktycznie każdy artysta tego gatunku ma silne
powiązania z muzyką hip hopową lat dziewięćdziesiątych. Czasem sami MC
nie wystarczali, a wtedy pojawiali się oni - piosenkarze i piosenkarki
znacznie ubarwiający swoimi głosami największe hity. Z pewnością nie
skłamię, jeśli stwierdzę, że moje największe zainteresowanie tym nurtem
wzbudziła diva wybijająca się swoim wizerunkiem ponad całą resztę. Na
początku kariery Erykah promuje Baduizm i widocznie przekonała do niego
wiele osób.
wtorek, 8 marca 2016
czwartek, 25 lutego 2016
Recenzja: Kendrick Lamar - To Pimp a Butterfly
Every nigger is a star...
Marzec 2015 roku - co robiliście, kiedy Kendrick Lamar wydawał swój
trzeci studyjny album? Jak już kilka razy wspominałem, mam dobrą pamięć do
moich pierwszych odsłuchów, ale w tym przypadku moje wspomnienia są wyjątkowo
szczegółowe. Nie zrobiłem tego podczas nocnej przejażdżki, podziwiania pięknego
krajobrazu, przebiegnięcia „życiówki” na dystansie 15 km albo dokonywania
jakiejś niebywałej rzeczy. Po raz pierwszy posłuchałem najnowszego materiału od
K Dota układając drewno na podwórku... i nawet nieźle się złożyło. W końcu
treść To Pimp a Butterfly również ma w sobie coś z układania.
poniedziałek, 8 lutego 2016
Recenzja: Lupe Fiasco - Tetsuo & Youth
Lupe Fiasco to artysta, do którego
podchodzę z niemałym sentymentem. Nie chcę nikogo przekonywać, że
początek kariery Lupe’a zgrał się z moim początkiem poznawania muzyki
hip hopowej, ale na pewno był to okres, kiedy Lupe Fiasco's Food & Liquor
był promowany na każdym kroku. Miałem szczęście obserwować energiczne
wejście rapera z Chicago na mainstreamową scenę, kiedy zachwytom nie
było końca. Fala wznosząca, na której znajdował się Lupe, trwała przez
dwie pierwsze płyty, do których powracam w miarę często. Druga dekada
XXI wieku nie była dla rapera zbyt szczęśliwa - jego kłopoty z Atlantic
Records zniechęciły mnie na tyle, że do dziś nie przesłuchałem Lasers
- po prostu się boję. Pokonałem swoje uprzedzenia w przypadku kolejnego
krążka, sequela dla Food & Liquor, w końcu pod dumnym podtytułem
„The Great American Rap Album” miał kryć się powrót do korzeni.
Niestety, mój entuzjazm szybko został stłumiony. Pojawiło się pytanie:
czy Lupe wróci jeszcze kiedyś do formy? Około 11 miesięcy temu
internetowe zachwyty powróciły, wszystko dzięki tajemniczemu tytułowi -
Tetsuo & Youth.
piątek, 27 listopada 2015
Recenzja: Jons - Serfs of Today
To uczucie, kiedy myślisz sobie, że gdzieś
na świecie istnieje znakomity zespół trafiający prosto w twoje gusta,
ale nie masz pojęcia, jak się nazywa, gdzie go można znaleźć oraz
prawdopodobnie nigdy go nie odkryjesz... to uczucie wcale nie musi
oznaczać, że masz zbyt dużo wolnego czasu na bezproduktywne myślenie -
możesz po prostu być aktywnym użytkownikiem tego portalu. Podobno czego
oczy nie widzą, tego sercu nie żal, ale co w takim razie z uszami?
Czasem szukamy jakichś konkretnych brzmień, które trudno umiejscowić w
konkretny ramach gatunkowych. Na forach internetowych można trafić na
wątek, gdzie ktoś pyta o zespół grający „trochę jak X, ale z elementami
Y”, otrzymuje z pięć odpowiedzi, po czym dziękuje wszystkim, ale w
głowie wie, że to jednak nie to - kolejna smutna sytuacja. Moja historia
z zespołem Jons wcale do takich nie należy. Co tu dużo pisać, prosto z
prywatnych wykopalisk - Serfs of Today!
wtorek, 10 listopada 2015
Recenzja: Coldplay - Parachutes
Z wszystkich okazywanych ludzkich emocji,
czy istnieje coś prawdziwszego niż strach? Towarzyszy nam od
najmłodszych lat w postaci dziecinnych pytań o obawy przed istnieniem
duchów. Zdecydowanie więcej dzieci boi się ciemności i woli spać z
zapaloną lampką. Nie powiedziałbym, że w tamtych latach panicznie się
jej bałem. Potem dojrzewamy i niby mało co nas przeraża, ale nie do
końca. Wystarczy jeden nieoczekiwany dźwięk lub niewygodny obrazek i
voila - sztuka internetowych screamerów. Muzyka również potrafi
straszyć, sprawiać dyskomfort u słuchacza. W swoim krótkim życiu
słyszałem już trochę dziwnych rzeczy i jakikolwiek przejaw mocniejszego
albo eksperymentalnego grania nie odpycha mnie dziś tak jak te siedem
lat temu. Dlaczego jednak, do cholery, bałem się grupy Coldplay?
poniedziałek, 19 października 2015
Recenzja: The Cure - Three Imaginary Boys
Na początku było ich trzech. Chciałoby się
powiedzieć, że tylko trzech, kiedy zna się większość dyskografii tej
grupy. Jeśli dobrze pamiętam, The Cure byli pierwszym zespołem, którego
twórczość zacząłem poznawać chronologicznie. Uznałem, że warto
prześledzić ich początki, rozwój oraz późniejszą (może dojrzalszą)
stronę. Wtedy to było jasne, że czeka mnie długa przeprawa, ale nie
spodziewałem się, że jej pierwszy odcinek wcale nie będzie zwiastował
tego, co nastąpi później - to tak jakbym przez jakiś czas trochę zboczył
z kursu.
piątek, 2 października 2015
Recenzja: BADBADNOTGOOD - BBNG
Internet to narzędzie promocji nie do
zlekceważenia dla współczesnych artystów. Dzięki niemu można nawiązać
kontakty, których nawiązanie w rzeczywistości jest bardzo trudne na
granicy z niemożliwym. Jak wspaniałe jest uczucie, kiedy nagle dostajesz
wiadomość od jednego ze swoich muzycznych idoli? Wiedzą o tym muzycy z
BADBADNOTGOOD. Kanadyjskie trio wrzuciło do sieci jedno ze swoich
nagrań, gdzie wykonują instrumentalne wersje utworów popularnego wówczas
OFWGKTA. Jak się okazało, filmik obejrzał lider grupy Tyler, the Creator
i bardzo mu się spodobał ten styl - na tyle, że zaczął współpracę z
artystami. Nie jest mi za bardzo po drodze z dokonaniami kolektywu
Tylera, ale jestem mu bardzo wdzięczny, że dał szansę Mattowi, Aleksowi i
Chesterowi na zaistnienie na rynku. Patrząc na ich obecną sytuację
uważam, że bardzo dobrze ją wykorzystali.
Subskrybuj:
Posty (Atom)






